4 kadencja, 66 posiedzenie, 1 dzień (07.01.2004)

4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień - Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Krzysztof Panas

4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień (09.01.2004)


23 punkt porządku dziennego:
Informacja prezesa Rady Ministrów w sprawie aktualnej sytuacji w ochronie zdrowia ze szczególnym uwzględnieniem negocjacji nad kontraktami na usługi medyczne na rok 2004.


Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Krzysztof Panas:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kwestia Porozumienia Zielonogórskiego, a więc kwestia, jaka to jest kwota ujęta w Porozumieniu Zielonogórskim. To jest kwota, która jest wyliczona przez oddziały i obejmuje ona całodobową opiekę lekarską rozumianą jako nocną pomoc lekarską ambulatoryjną i wyjazdową oraz opiekę lekarską w dni świąteczne, kontraktowaną jako osobne świadczenia, niezwiązane obligatoryjnie z POZ. Ta kwota obejmuje również transport sanitarny, kontraktowany jako osobne świadczenie niezwiązane obligatoryjnie z opieką zdrowotną. Natomiast czy ostatecznie zapłaci pacjent, czy te kwoty będą zdjęte z jakichś kwot czy też to będzie jeszcze inaczej, to wszystko zależy od tego, jakie zostanie przyjęte rozwiązanie. Mówiąc o tym, że narodowy fundusz nie dysponuje tymi środkami, myśleliśmy o tym, że gdyby przeanalizować to, co może zaproponować narodowy fundusz, no to oczywiście jest ustalony plan finansowy dla oddziałów, który nie może być zmieniony, bo na to oddziały najzwyczajniej nie wyrażą zgody i będziemy mieli związany z tym problem.

I jest kwestia rezerwy ogólnej czy obowiązkowego odpisu na rezerwę ogólną, która to kwota wynosi ok. 312 mln zł, ale tu trzeba pamiętać, że jest strata po kasach chorych wynosząca 450 mln i jest strata w narodowym funduszu - 615 mln zł. Okazało, że z tych 615 mln zł straty narodowego funduszu 84% wynika z refundacji cen leków, a więc niedoszacowania wzrostu cen leków w ciągu ostatniego roku, i właściwie ta kwota powinna być przeznaczona na pokrycie strat. Bowiem to jest związane z utrzymaniem płynności finansowej. Jest oczywiście kwestią, czy na przykład nie można zdjąć z rezerwy na realizację orzeczeń sądowych, i to jest 200 mln zł, ale jeżeli przeprowadzi się analizę tych orzeczeń, to wynika, że dotyczą one przede wszystkim świadczeń ponadlimitowych, związanych z wykonywaniem umowy, a więc świadczeń dotyczących pacjentów; oczywiście są tam jeszcze inne roszczenia.

Jest jeszcze jedna rezerwa w Narodowym Fundusz Zdrowia, 200 mln zł, to jest na spłatę pożyczki z budżetu państwa. I teraz jest kwestia, jak będzie się zachowywał lekarz rodzinny w momencie, kiedy zadzwoni do niego pacjent. Myślę, że lekarz rodzinny udzieli pomocy, natomiast czy będzie to płacone, bo przecież w porozumieniu jest, że ma prawo czy pierwszeństwo w podpisywaniu umów na nocną pomoc wyjazdową; jeżeli to świadczenie będzie zakontraktowane z Narodowym Funduszem Zdrowia, to oczywiście będzie za to płacone. Natomiast tutaj pojawiają się kwestie finansowania służby zdrowia w poszczególnych województwach, w tym w woj. łódzkim. I tutaj trzeba powiedzieć, że to jest kwestia, którą NFZ zastał i oczekiwanie, że w tej chwili można będzie wyrównać różnice pomiędzy województwami czy też pomiędzy regionami jest oczekiwaniem, które nie przyniesie większego efektu, bo na dzisiaj Fundusz nie ma tych środków.

Pan poseł Szkop mówił o podpisywaniu umów w złych warunkach finansowych. Tak, panie pośle, to jest podpisywanie umów w warunkach takich, jakie ma Narodowy Fundusz Zdrowia. Jeżeli warunki finansowe Funduszu będą inne, lepsze, to oczywiście będzie on podpisywał inne umowy czy aneksował te, które są. Trzeba pamiętać o tym, że rozpoczęliśmy działalność od zmiany planu finansowego, od rezerwy, którą ustaliliśmy z ministrem zdrowia, że ona będzie zminimalizowana do 100 mln zł po to, żeby wszystkie środki poszły na leczenie. Czy jest tak rzeczywiście, że są równi i równiejsi? W tym systemie, o czym mówiła pani poseł Masłowska, który proponujemy na rok 2004, nie, ponieważ jest układ tego typu, że stawki i za punkt, i stawki kapitacyjne są takie same. I tu chcę podkreślić po raz kolejny, że to są stawki maksymalne, na które Narodowy Fundusz Zdrowia stać; po prostu na większe stawki Fundusz nie ma środków.

Czy Lublin ma mniejszy plan finansowy? Lublin ma większy plan finansowy, jak zresztą wszystkie oddziały Funduszu. I w czym jest problem, że rośnie składka, a nie rosną kontrakty dla placówek służy zdrowia? Sytuacji jest wiele. Po pierwsze, mogą się pojawiać nowe procedury, które rozszerzają potrzebę sfinansowania. Mogą się pojawiać nowe zakłady opieki zdrowotnej, które rozkładają środki na większą liczbę niż dotychczasowe. Może wreszcie rosnąć koszt leczenia w tempie większym niż środki, które przybywają w Narodowym Funduszu Zdrowia, co mam wrażenie, że jest corocznie. I te nożyce pomiędzy możliwościami a potrzebami się otwierają, bo tempo przyrostu składki jest zbyt małe.

Pani poseł Kopacz radzi mi odejść. Pani poseł, odejdę na pewno, jak pani będzie ministrem zdrowia, natomiast jeżeli wcześniej o tym zadecyduje premier, to oczywiście odejdę, tak że czekam z niecierpliwością na tę chwilę.

(Głos z sali: Oby jak najszybciej podjął tę decyzję.)

Poza tym chcę powiedzieć, że funkcja prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, jak pani poseł się orientuje, to nie jest kończące się czy niekończące się pasmo przyjemności. Ani się o tę funkcję starałem, ani chciałem ją brać, tak się złożyło, że ją piastuję. Od początku mam pełną świadomość, jaką funkcję piastuję i staram się, i będę się starał, robić to jak najlepiej. Natomiast mam wrażenie, że cały czas to, co nas bardzo różni, to mamy tę samą chęć uporządkowania służby zdrowia, natomiast ja mam po prostu takie możliwości, jakie mam. Pani poseł oczywiście może mówić o tych możliwościach różnie, natomiast ja muszę trzymać się tego, co mam. A więc znane mi są te wszystkie stwierdzenia, mam jednak wrażenie, że odejście prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, a chcę przypomnieć, że jestem trzecim kolejnym prezesem tego Funduszu, niewiele zmieni, ponieważ nie przybędzie ani środków, ani możliwości, ani rozwiązań prawnych. Oczywiście rozumiem to, bo mam wrażenie, że jest to bardziej na zasadzie rozmowy o możliwościach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jeśli chodzi o środki ortopedyczne. Platforma Obywatelska postulowała takie rozwiązanie, otwarty system, i ten otwarty system przyjęliśmy. Dyskusja, jak się wszyscy orientujemy, była taka, że właściwie do końca nie było wiadomo, czy lepiej będzie utrzymać system zamknięty, czy zmienić go na otwarty. Taka jest prawda. Trwały więc dyskusje i ze środowiskami, i z oddziałami, i z niepełnosprawnymi. Rzeczywiście jesteśmy za systemem otwartym, de facto zaczął on funkcjonować. I tutaj chciałbym się odnieść do pytań dotyczących tego systemu, tylko postaram się znaleźć...

(Poseł Ewa Kopacz: Warunki szczegółowe.)

Tak. Tylko zaraz, bo zdaje się... Nie wiem, gdzie to mam... Pytała o to pani poseł Radziszewska. Kwestia dotycząca sprzętu ortopedycznego. Pani poseł, wszystko, o co pani wnosi, zmiany, jeśli chodzi o przeszkody... Co do cennika, nie ma on wpływu na podpis, polisa nie ma wpływu na podpis. Umowa jest formułą współpracy dwustronnej, pacjent więc to potwierdza. Czy jest inne rozwiązanie? Na dzisiaj jest tak, że w bazach danych mamy dane pacjenta, mamy informację, czy korzystał z tego sprzętu pomocniczego. Natomiast być może tutaj jest jakiś pomysł, żeby w pewnym sensie tego pacjenta można było inaczej identyfikować. Jeżeli pani poseł czy państwo macie propozycje, chętnie je przyjmiemy. Bo to, co się stało w tych pierwszych dniach, nie wynikało ze złego systemu, było efektem tego, że w trzech oddziałach, w Wielkopolsce, w woj. świętokrzyskim i mazowieckim, po prostu źle to zorganizowano. Trzeba było zorganizować punktów trzydzieści, pięćdziesiąt, i nie pozwolić na to, żeby nastąpił natłok pacjentów w jednym punkcie. W pozostałych województwach to przeszło z mniejszymi kłopotami. I teraz chcę przypomnieć, że każdy może w imieniu pacjenta niepełnosprawnego albo wysłać do oddziału list, który my potwierdzimy, albo w jego imieniu przyjść i nie potrzeba żadnego potwierdzenia, ubezwłasnowalniania itd.

(Poseł Elżbieta Radziszewska: Upoważnienie trzeba podpisać.)

Nie; osoba, która przychodzi w imieniu pacjenta, oczywiście musi mieć jakiś dokument, że występuje w czyimś imieniu.

(Poseł Elżbieta Radziszewska: Jak ktoś się nie może podpisać, to jak podpisze?)

Pani poseł, jeżeli jest jakiś pomysł, który mógłby to jeszcze usprawnić, to jesteśmy na to gotowi i otwarci. Dzisiaj ponaglałem i obligowałem dyrektorów wszystkich oddziałów. Przecież są filie, różne miejsca, można to było lepiej zorganizować. Przyznaję, że w tych trzech oddziałach nie zorganizowano tego dobrze, i nie świadczy to o Narodowym Funduszu Zdrowia jako całości, tylko akurat o tych miejscach; będziemy z tego wyciągać wnioski.

(Poseł Ewa Kopacz: A co z cennikami?)

Tak to wygląda, jeśli chodzi o przedmioty ortopedyczne. Jesteśmy za systemem otwartym, będziemy go doskonalić. Jeżeli natomiast są pomysły, jeżeli jest potrzeba wspólnego działania, to jesteśmy gotowi, otwarci. Zapraszam dzisiaj panią poseł Radziszewską do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jesteśmy gotowi do rozmów w każdej chwili.

Jeżeli chodzi o kwestię woj. zachodniopomorskiego, która się przewijała w wypowiedziach dwóch posłów, to trzeba pamiętać, że tam sytuacja jest dramatyczna z dwóch powodów. Gdyby przyjąć ten przelicznik, którego Narodowy Fundusz Zdrowia nie stosuje w ogóle, jeśli chodzi o środki na jednego mieszkańca, to rzeczywiście woj. zachodniopomorskie jest na szarym końcu. Ale trzeba pamiętać o tym, że tak się stało, że dotychczas umowy w woj. zachodniopomorskim były bezlimitowe; a więc wprowadzono rozwiązanie, na które najzwyczajniej tego województwa nie było stać, tak jak zresztą całego Narodowego Funduszu Zdrowia czy wcześniej kas chorych. Pojawiła się jeszcze jedna kwestia, dane, które niejako usprawiedliwiają to zmniejszenie; jeśli chodzi o wyliczenia, dane statystyczne wskazują na to, że jest o 10% większa liczba mieszkańców niż ta, która do tej pory była brana pod uwagę. Na czym polega problem z woj. zachodniopomorskim, zresztą tak jak z każdym województwem? Nie przesunęliśmy, pani poseł, żadnych środków z roku na rok, czy z budżetu 2003 r. do budżetu 2004 r. Udzieliliśmy zachodniopomorskiemu oddziałowi Narodowego Funduszu Zdrowia pożyczki rozłożonej na 6 lat, a ona była w kwocie 50 mln, bo została wyliczona jako kwota, która miała zapewnić płynność finansową w 2003 r. Natomiast jest jeszcze jedna kwota, o której mówimy w przypadku oddziału zachodniopomorskiego, to jest kwota 38 mln na rok 2004 na sfinansowanie świadczeń szpitalnych. Kwota ta jednak wynika ze zmiany planu w Narodowym Funduszu Zdrowia w oddziale zachodniopomorskim. To nie jest ani jedna, ani druga kwota, która przypłynęła z zewnątrz. Pierwszą oddział musi spłacać. Podobną pożyczkę spłaca oddział pomorski, a druga jest to przesunięcie bodajże z refundacji leków.

Jest jeszcze układ, o którym mówimy województwom, które mają te środki inne niż powinny mieć, że jeżeli sytuacja się poprawi, jeżeli ona będzie inna, lepsza, niż w bieżącym roku, będziemy uwzględniać te województwa w pierwszej kolejności w środkach, które powinny tam iść. Jest prawdą, że Zachodniopomorskie jest województwem, które ma i Akademię Medyczną, i szpitale kliniczne, ale musicie dać nam czas. Ja nie mam dzisiaj tych środków, które mógłbym dać Zachodniopomorskiemu, tak jak nie mam, żeby dać Łódzkiemu. Te sprawy analizujemy i chcemy te różnice niwelować, bo inna służba zdrowia jest na przykład w sąsiednim województwie lubuskim i w woj. zachodniopomorskim. Zachodniopomorskie jest uzbrojone w placówki służby zdrowia bardziej, w związku z tym i pewnie potrzeby ma większe. To jest kwestia Zachodniopomorskiego.

Natomiast jeżeli chodzi o pytanie, które padło ze strony posła Niewiarowskiego, a dotyczy ono kryteriów podziału środków, to kryterium to jest takie, że do tego podziału historycznego, który był w kasach chorych, dodajemy środki z agregacji umów i powiększamy to o rezerwę dla oddziałów, która przeznaczona jest m.in. na świadczenia ratujące życie. Taki jest plan tworzony przez każdego z dyrektorów - z nami jest on dyskutowany i z nami osobiście jest zatwierdzany. Gdyby się tu odnieść do Zachodniopomorskiego, to taki plan finansowy został przez dyrektora Tarchoniego zaakceptowany. Taka jest prawda. Doceniam starania wszystkich, którzy o to dbają, aby nie doszło do protestu służby zdrowia, bo ten problem trzeba załatwić i pewnie go będziemy załatwiać, natomiast proszę pamiętać o tym, że to nie jest budżet z gumy i ja nie mogę dzisiaj dać tych środków. Mówiłem w kontekście rezerwy o 400 mln dla porozumienia zielonogórskiego. To są trudne decyzje, minister ma tego świadomość i ja mam tego świadomość. I jeżeli tutaj ktoś mówił, że z panem ministrem nie gramy w jednej orkiestrze, to się myli, bo świetnie gramy w jednej orkiestrze. Natomiast w dyskusji mamy różne zdania, a osiągnąć i tak musimy to, aby można było porozumienie sfinansować, nie zastanawiając się, czy jest to początek, czy jest to koniec naszych kłopotów z finansowaniem kolejnych żądań. Miejmy nadzieję, że koniec. Taki jest układ, jest tu trochę i historycznego budżetu, i trochę środków z rozdania innego.

Jeżeli chodzi generalnie o procedury, to tu pojawiają się pytania, jak one będą wyglądały. Generalnie rzecz biorąc, przechodzimy pełną dyskusję, od tego, żeby wprowadzić nowe procedury, nowe katalogi, do tego, żeby oprzeć się również na starych i wycofać się z nowych. Ale okazuje się, że świadczeniodawcy wolą nowe procedury. Rzeczywiście katalog obecnych procedur był niepełny, ale, proszę państwa, powiem coś, czego pewnie nie powinienem mówić. Pan poseł tu zawsze kręci głową, jak coś mówię, czego nie powinienem mówić, ale powiem, że ósmego objąłem funkcję prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i właściwie dwa dni miałem na to - podkreślam to, panie pośle - żeby zrobić coś z konkursem, bo, po pierwsze, terminy już były wyznaczane i procedury, które zastałem, były takie, jakie były. Przez dwa dni, gdybym nawet chciał Bóg wie co zrobić, nie byłem w stanie zrobić nic, ponieważ z jednej strony obowiązywała mnie ustawa o Narodowym Funduszu Zdrowia, która uniemożliwiała aneksowanie umów i wyjście z tego poziomu roku 2003, co, przyznam szczerze, ponieważ jestem tu bardzo mocno personifikowany z Narodowym Funduszem Zdrowia, dla mnie jako prezesa - nie odżegnuje się pani poseł - byłoby bardzo wygodne. Nie mogłem tego zrobić. W związku z tym zdecydowaliśmy się na to, żeby robić procedury, jest ich ok. 1300 w tej chwili, nowe katalogi świadczeń, te nowe katalogi świadczeń zaczynaliśmy i mamy już o 100 procedur więcej w tym katalogu. Mówimy, że możemy mieć jeszcze więcej, dochodzimy do porozumienia z konsultantami krajowymi i deklaruję, i deklarowałem, że to jest początek drogi. Ta droga nigdy się nie skończy, ona nigdy nie będzie łatwa, bo te procedury trzeba zmieniać, gdyż wchodzą nowe technologie, bo ktoś na to inaczej patrzy czy chciałby, żeby ta procedura była taka.

(Poseł Elżbieta Radziszewska: Nie o to chodzi.)

Przechodzimy wszystkie problemy związane z procedurami, czy np. operacje piersi mają być w ginekologii, czy w chirurgii. Takie dyskusje trwają i będą trwały.

Moim zdaniem lepiej się stało. Jeśliby dalej teoretycznie dyskutować nad czymś, do czego by się podchodziło: a, jeszcze pół roku, to jeszcze sobie pogadamy. Teraz te procedury mają wejść i będziemy je zmieniali, będziemy również, co jest szalenie istotne, bo jest część procedur połączonych, będziemy te procedury łączyli. Problem jest w tym, że np. jeżeli trwa operacja chirurgiczna i trzeba wykonać operację ginekologiczną, bo przyjmijmy, że taka jest potrzeba, to niestety w tych procedurach nie ma tych etapów: nacięcie powłok, otwarcie otrzewnej, powiedzmy sobie, zapięcie klema, obcięcie przydatków - nie ma tego. W związku z tym mamy pewną trudność, ale tak, jak deklarowałem, i deklaruję nadal, część już jest łączona i nie będzie takiej sytuacji, że oto pojawia się pacjent, u którego trzeba wykonać cztery rodzaje leczenia w szpitalu i nagle doktor powie: nie zapłacimy za najdroższą, bo to jest po prostu bzdura. Ale od tego zaczęto, w tym kierunku...

(Poseł Elżbieta Radziszewska: To kiedy będzie to zmienione w przepisach Narodowego Funduszu Zdrowia?)

Pani poseł, to może być zmienione jutro, pod warunkiem że osiągniemy porozumienie z konsultantami, a jesteśmy na bardzo dobrej drodze. W związku z tym nawet gdyby trzeba było to zmieniać w trakcie kontraktów, gdyby trzeba było dopisywać aneksami, to będziemy to robić.

Natomiast o czym myślimy? Myślimy o tym, żeby zrobić tak, że zapisać np. w umowach czy w aneksach do umów, że damy np. progresję wzrostu kosztu procedury, że przecież wiemy, o ile przyrastała składka i może nie cały przyrost składki, ale jakąś część tego przyrostu można wpisywać, że w formie ceny punktu lub ilości punktów możemy to powiększać. Chcę wyraźnie powiedzieć, że nie mamy żadnych oporów przed tym, żeby to poprawiać, łączyć, żeby to było racjonalne, dobre. Nie jest prawdą, że Narodowy Fundusz Zdrowia chce tą drogą oszczędzać na pacjencie. Narodowy Fundusz Zdrowia chce mieć racjonalne koszty i racjonalne procedury. Byliśmy już po tej totalnej krytyce i na takiej drodze, że mówimy - nie. To w takim razie wrócimy, zrobimy budżetowanie, zrobimy stare procedury, bo przecież one nie wszędzie funkcjonowały, w kilku województwach. Okazuje się, że świadczeniodawcy mówią: nie, my chcemy te procedury, czyli jest to proces, który będzie trwał, i mam wrażenie, że skończy się on pełnym porozumieniem w tym zakresie.

Padają tutaj i takie zdania, że np. ciężarna nie będzie mogła mieć wykonanych wszystkich badań. Będzie mogła mieć wykonane wszystkie badania, nawet jeżeli nie jest wydzielona jako procedura, jako formuła; może i będzie miała robione wszystkie badania.

Padają również pytania i są wyrażane wątpliwości dotyczące aneksów do umów w wyniku Porozumienia Zielonogórskiego. Te aneksy, które będziemy zawierali, będziemy zawierali ze wszystkimi świadczeniodawcami, chociaż muszę powiedzieć, że część świadczeniodawców mówi, że w ogóle tego nie oczekiwała, bo doskonale dawała sobie radę, więc dostają takiego bonusa, żeby wszyscy świadczeniodawcy byli równo traktowani. Nie możemy inaczej postąpić. Oczywiście takich, którzy odmówią przyjęcia, na pewno nie będzie. Tutaj jest pełne zrozumienie.

I teraz, przedstawiając tę statystykę, przedstawiamy protokoły zgodności, są to protokoły zgodności. Oczywiście wszystko może się zdarzyć. Natomiast nie mam dzisiaj innej możliwości przedstawienia czegokolwiek z tego procesu kontraktowania, ponieważ nic innego nie ma, bo trwa proces kontraktowania, tak jak mówiłem, do piątego były zgłaszane zastrzeżenia, uwagi, do dwunastego są one rozpatrywane i od dwunastego rozpocznie się taka statystyka, która, podejrzewam, wszystkich będzie satysfakcjonowała, bo będzie to statystyka zawieranych umów. Są w tym i protokoły rozbieżności, one mogą powodować, że tam, gdzie nie ma pełnego zabezpieczenia, one są tą częścią niepełnego zabezpieczenia, bo one nie są protokołami zgodności. Tak że ujmujemy to i jeszcze raz mówię: cały czas myśleliśmy o tym, jaką statystykę przyjąć. To jest jedyna statystyka, którą można dzisiaj przedstawiać. Oczywiście mamy pełną świadomość, że to jest statystyka, a życie toczy się obok, ale jakoś trzeba to życie opisać.

Jeżeli zaś chodzi o te pytania, które dotyczą zasad kontraktowania, szczegółowych warunków umów, to wszystko jest na stronach internetowych oddziałów, to wszystko jest na stronie internetowej Narodowego Funduszu Zdrowia, to wszystko jest dostępne, a na dodatek w tej części, powiedzmy sobie, dotyczącej warunków - od ubiegłego roku. Jeżeli ktoś ma kłopoty, to oczywiście pomożemy w dostępie do tego, by mógł uzyskać szczegółowe informacje. Podobnie zresztą jest z budżetem. Chcę powiedzieć, że nie jest tak, że ten budżet chowamy, i nie jest tak, że ten budżet jest niedostępny. On jest również, pani poseł, na stronie internetowej.

(Poseł Elżbieta Radziszewska: Nie ma.)

Jeżeli nie, to ja się dzisiaj zobowiązuję do tego, że spowoduję, żeby pan prezes Mazur dostarczył pani poseł cały projekt budżetu.

(Poseł Elżbieta Radziszewska: Na stronę internetową.)

Na stronę internetową, panie prezesie, jeżeli tam go nie ma, chociaż mi obiecywał i mówił, że jest.

I teraz tak: jest 28 830 mln w 2003... Proszę?

(Poseł Ireneusz Niewiarowski: Żeby w sobotę i w niedzielę sobie pani poseł poczytała.)

Tak jest. Zamieścimy jutro na pewno na stronie internetowej cały budżet.

Gdyby jednak wprowadzić go chociaż w tych najważniejszych pozycjach, to w 2003 r. było 28 830 mln zł, w 2004 r. jest 20 172 mln zł. Rozmawialiśmy o tym zresztą na posiedzeniu komisji, czyli to jest wzrost o ponad 1%, w tym w przypadku p.o.z. było 3217 mln zł, jest 3229 mln zł, w przypadku szpitali było 11617 mln zł, jest 11728 mln zł, w przypadku leków było 5754 mln zł, jest 6123 mln zł. Tu jest bardzo duży wzrost związany z refundacją leków, jest to zjawisko dla nas bardzo niepokojące. Mówiłem o tym, że przy tych niedoborach środków w roku 2003 aż 84% wynika z niedoszacowania tej pozycji. To wynika z kolei z tego, że po pierwsze, była dwukrotnie zmieniana lista leków refundowanych - nie wiem, co tam jeszcze było obiecywane - i pewnie wynika to z chęci gromadzenia leków przez pacjenta. W każdym razie takie są fakty, a budżet jest dostępny. Powiem nawet, że jestem zdumiony tym, iż można sądzić, że go ukrywamy.

Teraz kwestia systemu DRG. Nie wprowadziliśmy systemu DRG, panie pośle Wojtyła, ponieważ system DRG jest system mało... funkcjonującym w Stanach, jest systemem, który bardzo dokładnie określa wszystkie procedury. Natomiast dlaczego tego nie zrobiliśmy? Nie zrobiliśmy tego dlatego, że doświadczenie w związku z austriackim systemem DRG na Dolnym Śląsku było takie, że ten system powoduje bardzo duże komplikacje, w tym problemy finansowe. W związku z tym to, o co pan wnosi, żeby to było... czy też... Była o tym mowa dzisiaj. Zaczęliśmy od systemu punktowego oceny świadczeń. Nie jest to DRG, nie jest to koniec, lecz jest to raptem początek pracy. W związku z tym może być tak - o czym niektórzy mówią, że potrzebne są etapy do dochodzenia - że przez te etapy i okresy przejściowe przechodzimy i pewnie będziemy przechodzić, bo to jest system pracy ciągłej, nie skończymy pracy nad tym nawet w przyszłym roku ani za kilka lat.

Chcę się odnieść do tego, że jakobym się wyraził, że błędem było prywatyzowanie. Nie, już o tym dzisiaj mówiłem, już to dzisiaj słyszałem w wypowiedzi jednego z posłów. Moim zdaniem państwo musi się zastanowić nad tym, jaki segment - czy cały, czy nie - ile odsetkowo sprywatyzować. W jaki sposób mieć na to wpływ? Dzisiaj padały te pytania z trybuny sejmowej, a więc to nie bardzo jest tak, że samorząd nie ma wpływu na to, co się dzieje w podstawowej opiece zdrowotnej, bo ona jest niepubliczna. To nie ma żadnego znaczenia. Ten, który decydował się na stworzenie segmentu prywatnego, jako samorządowiec na swoim terenie musiał sobie z tego zdawać sprawę, że to będzie zabezpieczało jakąś część i on musi mieć wpływ na to, bo on jest jednym z elementów, jako samorządowiec, organizowania opieki zdrowotnej. Mam czasami takie wrażenie, że wszystkiemu jest winien Narodowy Fundusz Zdrowia, a w szczególności jego prezes, natomiast prawda jest taka, że za opiekę zdrowotną, w tym tę najbardziej dyskutowaną podstawową odpowiada i samorząd, bo on ją organizuje. Narodowy Fundusz Zdrowia, proszę Wysokiej Izby, jest instytucją państwową, której rolą jest kupowanie świadczeń. Oczywiście, że to kupowanie świadczeń przekłada się na politykę zdrowotną, ale to nie jest tak, że Narodowy Fundusz Zdrowia kupuje od tego, od tego nie. Narodowy Fundusz Zdrowia traktuje wszystkie podmioty równo, ale może kupić tylko od tego, który taką ofertę złoży.

Na koniec chcę odnieść się do tej kwestii, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie rozmawiał, a w swoim osobliwym zachowaniu prezes był jakiś tam, i tu padały przymiotniki. Oczywiście to nie jest prawda i to jest uproszczenie sytuacji, naturalnie fajnie by było, gdyby tak było, żeby wszystko zależało od prezesa i gdyby on miał wolną rękę. Jest, nie ma. Musi robić wszystko zgodnie z prawem. A prawo mówi...

(Poseł Elżbieta Radziszewska: A według prawa to jest.)

Nie, nie, prawo mówi, nawet to zakwestionowane, ale przecież ono jest dla nas prawem i pozostanie jeszcze rok: Do czasu składania ofert można wszystko, a więc do 21 listopada. Rozmawialiśmy w centrali, rozmawialiśmy z Porozumieniem Zielonogórskim, z lekarzami rodzinnymi, z pielęgniarkami, gdyby tylko mówić o tej grupie. Porozumienie Zielonogórskie przed 21 przyjechało i powiedziało, że może rozmawiać, ale bez obecności lekarzy rodzinnych i bez pielęgniarek. Rozmowa o p.o.z. bez tych dwóch sektorów jest nieporozumieniem, w związku z tym odstąpili od rozmów, podobnie zresztą lekarze rodzinni. Cały czas trwają rozmowy z tymi, którzy złożą oferty. Te rozmowy, zgodnie z ustawą, może prowadzić tylko komisja konkursowa, nikt inny, nikt inny nie może wyjechać do rozmów, czy wyjść z propozycją rozmów dla kogokolwiek, nawet gdyby jego racje były słuszne, prawdziwe i jedyne, ponieważ złamie prawo, nierówno potraktuje podmioty.

(Poseł Ewa Kopacz: Ale to pan minister łamał prawo, że rozmawiał z tymi ludźmi.)

Nie, nie, pan minister nie złamał prawa.

(Poseł Ewa Kopacz: Ale rozmawiał.)

I to jest rola i wola ministra, dlatego że minister nie jest stroną w kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych. Ustawa mówi: ten, który jest stroną, a jest Narodowy Fundusz Zdrowia, może rozmawiać tylko z tymi, którzy złożą oferty. Porozumienie Zielonogórskie oferty nie złożyło, nie mogło więc być stroną do rozmów. Mało, śmiem twierdzić, że gdyby doszło do takich rozmów, można byłoby spokojnie postępowanie o kontraktowanie świadczeń unieważnić. I teraz sporo się tutaj mówi, jak to był fatalny proces, niezgodny z prawem. No, proszę państwa, jeżeli on był niezgodny z prawem, to trzeba go zaskarżyć do sądu, trzeba było wnieść protesty, trzeba było coś zrobić. Samo mówienie o tym, że jest on niezgodny z prawem, nic nie daje oprócz tego, że kształtuje się nieprawdziwą opinię, bo to jest nieprawdziwa opinia.

(Poseł Ewa Kopacz: Czy pan kwestionuje orzeczenie Trybunału?)

Nie, nie, ale ja nie mówię o orzeczeniu Trybunału, ja mówię o tym, że się mówi, że konkurs ofert prowadzony przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest niezgodny z prawem. Mówię, że jest to nieprawda, on jest zgodny z tym prawem, które dzisiaj obowiązuje.

(Poseł Ewa Kopacz: Nie zmienia warunków.)

O Trybunale, pani poseł, w ogóle się nie wypowiadam, przyjmujemy to jako decyzję do realizacji. W związku z tym tutaj nie było ani złej woli, ani niechęci, ani próby złamania, wytworzył się klincz prawny, który uniemożliwił przystąpienie do rozmów, bo przecież lekarze Porozumienia Zielonogórskiego ofert złożyć nie chcieli i to jest prawda. Jeżeli nie chcieli złożyć ofert i ich nie złożyli, nie byli stroną dla Narodowego Funduszu Zdrowia w sensie konkursu ofert. I to jest poza sporem. Teraz, ponieważ padło... Pan minister ziewa, to już pewnie muszę kończyć, Ponieważ jednak padło tutaj, że jest pan minister, to chcę się odnieść. Minister wystąpił z inicjatywą rozmów...

(Poseł Ewa Kopacz: I chwała mu za to.)

No to przecież...

(Poseł Ewa Kopacz: Ale pana tam nie było. )

I nie mogło mnie tam być. To trzeba zrozumieć. Nie mogło mnie tam być, ponieważ byłbym stroną traktującą nierówno inne podmioty, które też by chciały rozmawiać z prezesem, który by nie mógł rozmawiać...

(Poseł Ewa Kopacz: Ale pan nie jest komisją konkursową. )

Ale jestem narodowym funduszem...

(Poseł Ewa Kopacz: Nie, pan jest osobą.)

...i jak sama pani mówi, pani poseł, wszystko jest związane ze mną. W związku z tym gdybym pojechał tam i powiedział coś, toby powiedziano, że Panas tak powiedział i tak musi być, prawda? To nie jest tak. Prawo zakazywało takiego postępowania. Tu w Wysokiej Izbie zastanawialiśmy się, że może należało więcej energii włożyć w to, aby się dogadać, tak jak my mówiliśmy. Bo przecież to, co się stało po rozmowach ministra, to nie jest nic innego, niż to co mówił dokładnie narodowy fundusz - złóżcie oferty, przystąpcie do rokowań, będzie kasa, zwiększymy środki.

(Poseł Ewa Kopacz: Pan tak mówił, panie prezesie? Nie słyszałam tego?)

Tak. Wszyscy to mówiliśmy i nawet minister się do tego odnosił, negocjując tam w Poznaniu.

(Poseł Małgorzata Stryjska: A ta komisja z przedstawicielami porozumienia będzie powołana?)

Nie. Dlatego, że przedstawiciele porozumienia złożą oferty, odbędą rokowania i podpiszą umowę taką, jak podpisali wszyscy w p.o.z. Natomiast oni załatwili to, że aneksujemy tę umowę, którą oni podpiszą, z uwzględnieniem tych warunków, które wynegocjowało porozumienie.

(Poseł Małgorzata Stryjska: Im obiecano powołanie komisji, która będzie przygotowywała te aneksy. )

Robimy to tak, że aneks jest przygotowywany z ministrem. Przedstawimy Porozumieniu Zielonogórskiemu aneks, no bo trzeba nad czymś pracować.

I już ostatnia uwaga. Szanowni państwo, chciałbym, żebyśmy mieli wszyscy świadomość taką, że to od państwa wiele zależy, bo to, ile środków będzie miał narodowy fundusz i na bazie jakiego prawa będzie funkcjonował, zależy również od Wysokiej Izby. Dziękuję bardzo.


Powrót Przejście do dokumentu głównego

 

Risus Pellentesque

“Praesent augue mauris, accumsan eget, ornare quis, consequat malesuada, leo.”

W moim domu bezpieczeństwo zapewniają balustrady kute Kowalmet Lublin to firma której można zaufać. Szukasz dobrych balustrad? Dobre balustrady w Lublinie produkuje Kowalmet. Nie będziesz żałował! Działalność Kowalmetu koncentruje się na produkcji i usługach w zakresie wykonawstwa: schody poręcze Czekamy na Ciebie! Kowalmet robi najlepsze schody balustrady w całej Polsce! Sztuczne paznokcie | kredyty | Sztandary szkolne | salon ślubny | outlet | suknia ślubna | suknie Warszawa | Gazowe podgrzewacze wody | spręźarki oferta | PKS Legnica